Wszystko co dobre szybko się kończy, po prawie 6 dniach w Warszawie trzeba było wracać do domu. Początkowo dość sceptycznie podchodziłem do wyjazdu (kilka godzin jazdy, nauka, testy, itp) ale nie ma co – warto było.
Szkolenie na które się wybrałem było oczywiście związane z moimi ostatnimi poczynaniami czyli pracą w PLAY z zakresu sprzedaży i obsługi. Samo miejsce szkolenie – siedziba PLAY na Taśmowej – budynek na obrzeżach koło Okęcia, widoczny z daleka cały we szkle. I tyle o nim, wszystko co w środku miało klauzulę „poufne”. Kilka zdjęć z wnętrza (naklejki, marketing) – w tym czasie puściłem na blipa.

A sama Warszawa – zakorkowana jak zawsze, pędząca do przodu. Za szybka, za tłoczna, za brudna. Ciągle nie mogę znaleźć w niej jakiegoś przyciągającego mnie elementu. Oprócz politycznego centrum nie ma tam nic.
Po intensywnym szkoleniu był oczywiście czas na wypady na miasto, w standardowe miejsca jak Pałac Kultury i Nauki, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście. W drugim dniu wreszcie udało mi się zobaczyć Złote Tarasy i ich główny punkt – PLAY ZONE :)

Z okazji 70 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej pod PKiN (na wprost wejścia do metra) była umiejscowiona była wystawa – animacja multimedialna opowiadająca o najważniejszych momentach wojny obronnej 1939 roku. Coś takiego powinno być w każdym mieście, historia z ulicy dla zwykłych ludzi. A na PKiN duży plakat „Honor”.

W kolejnych dniach udało się wybrać na Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście, czyli dla mnie w poszukiwaniu ciekawostek takich jak biuro poselskie Andrzeja Czumy obok którego znajdowało się biuro Unii Polityki Realnej.

Pod Pałacem Prezydenckim można było natknąć się na ciekawą wystawę ciężkiego sprzętu z czasów II Wojny Światowej, niestety panowie w mundurach dość szybko reagowali na wszelkie próby bliższego obejrzenia wystawy.

Sama starówka nocą wyglądała jak zawsze wspaniale, kamieniczki + stoliki, sporo turystów. Pało życia i ognia na Barbakanie czyli można się było pobawić aparatem i uzyskać fajne efekty.

W między czasie kilka innych osób bawiło się też moim sprzętem, uzyskując dość niecodzienne efekty, jak na szkolenie typowo zawodowe fajnie było, że nie tylko ja zachowuję się jak turyści z pewnego kraju robiące wszystkiemu co się rusza lub nie zdjęcia. Niestety dużym błędem (za co byłem upominany) było nie zabranie statywu. Pozostało więc szukanie murków, śmietników i ławek.

Na koniec zwiedzania dnia trzeciego trafiłem na manifestację sympatyków Jana Kobylańskiego – kto nie zna to w skrócie, mieszkający w Urugwaju sponsor Radia Maryja, dość kontrowersyjna postać. Ale w całej manifestacji (3 osoby, jeden baner, stolik z lampką i kilka flag) uderzyła mnie jedna rzecz – mała flaga z napisem „Telewizja Narodowa”. Po chwili rozmowy z jednym z manifestantów otrzymałem wizytówkę (pisaną ręcznie na kartoniku wyciętym z pudełka po herbacie) z linkiem do strony youtube.com/user/bartlomiejkurzeja . Nie ma co skrajna prawica idzie na całego :)

Na koniec fotki z ostatniego dnia, oczywiście będąc w Warszawie nie mogłem sobie podarować zdjęcia pod Sejmem RP.

A i jeszcze to co tygryski lubią najbardziej połączenie polityki i marketingu (przynajmniej dla mnie) bo wiadomo każdy ma inne skojarzenia. A PLAY jak wiadomo nie raz grało na skojarzeniach, pokazywaniu sytuacji w inny niecodzienny sposób.

Do powyższej naklejki idealnie pasuje komiks jeszcze z kampanii Nadchodzi 4, nie mogłem sie powstrzymać aby go dodać:

Na koniec podziękowania dla Kasi, pierwszy raz byłem na większości zdjęć, bo odciążyła mnie od mojego sprzętu i dokumentowała co się dało :)






















Be the first to start a conversation